MM Magazyn Przemysłowy | nr 11/2015:
"MM Speakers Corner - polski przemysł oczami przedsiębiorców"



Dziewiętnastu rozmówców, cztery panele dyskusyjne i czterogodzinna debata – tak w skrócie przedstawiał się MM Speakers Corner, czyli forum dyskusyjne zorganizowane przez MM Magazyn Przemysłowy 14 października podczas Targów EUROTOOL® w Krakowie. Nie zabrakło gorących debat, polemiki, ale i optymistycznych prognoz na przyszłość. A wszystkiemu przyglądała się szeroka widownia złożona z wystawców i odwiedzających.


MM Speakers Corner jest pierwszą tego typu inicjatywą zorganizowaną przez MM Magazyn Przemysłowy. Do udziału w wydarzeniu zaprosiliśmy przedstawicieli firm produkcyjnych oraz niezależnych ekspertów z dziedzin prawa i techniki. Łącznie w spotkaniu uczestniczyło 19 panelistów, którzy podzielili się ze słuchaczami swoją wiedzą w zakresie innowacyjności, automatyzacji i kooperacji polskich przedsiębiorstw przemysłowych, a także opowiedzieli o własnych doświadczeniach związanych z rozwojem rodzimego przemysłu od 1989 r. po czasy obecne. Rozmowę moderował i prowadził Radosław Brzózka – prezenter radiowy i telewizyjny, znany m.in. z programu „Jak to działa” emitowanego na kanale Discovery Science.


Dobry produkt to nie wszystko

Pierwszy panel dyskusyjny poświęcony był innowacyjności polskich firm przemysłowych. Wśród jego uczestników znaleźli się członkowie kadry zarządzającej znanych przedsiębiorstw z branży przemysłowej: Paweł Zieliński – dyrektor zarządzający firmy Remmert, Marek Wzorek – dyrektor zarządzający igus Polska, Marcin Czekała – kierownik sprzedaży w firmie Dynatech i Maciej Wojtasiewicz – prezes DataComp, a także doradca prawny Kamil Stolarski z kancelarii M&S Doradcy Strategiczni. Wszyscy wspólnie zastanawiali się nad tym, czy warto być innowacyjnym, czy państwo polskie wspiera innowacje i co zrobić, by rozwijać współpracę nauki z biznesem. Najwięcej kontrowersji wzbudziło pytanie, czy wystarczy stworzyć innowacyjny produkt, aby zbudować silną pozycję na rynku lub innymi słowy – czy dobry towar broni się sam.


W dzisiejszych czasach mamy do czynienia z postępującą customizacją produktów. Aby towar się sprzedawał, musi być dostosowany do potrzeb konkretnej grupy klientów, a zatem jego wprowadzenie na rynek powinno być poprzedzone wnikliwymi badaniami tegoż rynku i potrzeb konsumentów. Podstawą rozwoju nowych produktów jest współpraca z partnerami i ośrodkami badawczymi, aby nie tylko tworzyć innowacje, ale też dostarczać je w jak najlepszym czasie i po jak najlepszej cenie – dowodził Paweł Zieliński.

Według panelistów takie podejście do innowacyjności jest jednak domeną kadry średniego szczebla z kilku wiodących branż.


Innowacyjność musi być poprzedzona świadomością potrzeby zmian, a ta jest silnie rozwinięta przede wszystkim w branży motoryzacyjnej. Brakuje jej natomiast w sektorze górnictwa, w którym wciąż dominuje tradycyjna mentalność oparta na pewnym utartym sposobie funkcjonowania – mówił Marek Wzorek.

Wciąż boimy się robotów

Branża motoryzacyjna była też tą, która najczęściej pojawiała się na ustach uczestników drugiego panelu jako najbardziej zautomatyzowany sektor polskiego przemysłu. W tej części debaty – poświęconej automatyzacji i robotyzacji produkcji przemysłowej – udział wzięli przedstawiciele firm bezpośrednio zaangażowanych we wdrażanie rozwiązań automatyzacyjnych: Arkadiusz Mazurek z SCHUNK Intec, Grzegorz Chmura – prezes Automationstechnik, Jędrzej Kowalczyk – prezes Fanuc Polska, Jacek Taczała – reprezentant polskiego oddziału Mitsubishi Electric oraz Witold Siemieniako – prezes firmy Hexagon Metrology. Ich dyskusję zdominowała kwestia rzeczywistych i domniemanych barier w automatyzacji polskiego przemysłu – jednego z najsłabiej zautomatyzowanych rynków w Europie. Za główny hamulec rozwoju w tym zakresie uznano problemy natury mentalnej i edukacyjnej: niewystarczającą wiedzę na temat metod obsługi i serwisowania zaawansowanych technologicznie maszyn, a także ogólny lęk przed zmianą.


Polscy przedsiębiorcy nadal nie zdają sobie sprawy z korzyści, jakie przynosi automatyzacja i robotyzacja. Według analiz Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową aż 71% z nich nie ma pojęcia, jak wykorzystać robota w swoim profilu produkcji ani jaką wartość dodaną on wnosi – mówił Jędrzej Kowalczyk.

A Jacek Taczała wyjaśniał: – Poważnym problemem w naszym kraju jest również kierowanie się utartymi standardami postępowania zgodnie z zasadą, że skoro coś się sprawdza, nie ma potrzeby poszukiwania innych rozwiązań. Taka postawa wynika po części z przekonania, że roboty są skomplikowane w obsłudze i drogie w serwisowaniu. A to świadczy o braku wiedzy i edukacji w tym zakresie – tak wśród menedżerów wysokiego szczebla, jak i świeżo upieczonych absolwentów polskich uczelni.


Wszyscy paneliści byli zgodni, że bez automatyzacji i robotyzacji polski przemysł nie będzie mógł się dalej rozwijać i skutecznie konkurować z zagranicą. Wśród branż, które wydają się szczególnie predestynowane do wdrożenia rozwiązań z tego zakresu wymieniali sektor spożywczy, meblowy oraz metalowy, a także rolnictwo.


Trendem kolejnych lat, nie tylko w tych branżach, będzie rozwój robotów współpracujących z człowiekiem, które mogą pracować ramię w ramię z operatorem. Będą one świadczyć pomoc tam, gdzie istnieje konieczność wykonywania monotonnych czynności lub zadań uciążliwych z punktu widzenia ergonomii pracy – dodał Jędrzej Kowalczyk.

Granice istnieją tylko w naszych głowach

Podobnie jak w dyskusji o automatyzacji i robotyzacji, także w debacie na temat dawnej i obecnej kondycji polskiego przemysłu za główny czynnik ograniczający rozwój polskich przedsiębiorstw uznano barierę mentalną, a konkretnie – zbytnią koncentrację na rynku krajowym kosztem rynków europejskich i światowych.


Jako że rynek polski jest relatywnie duży i chłonny, tutejsi przedsiębiorcy często świadomie lub nie ograniczają swoją działalność do terytorium Polski, nie dostrzegając, że wszyscy jesteśmy częścią większej europejskiej struktury gospodarczej, w której żaden produkt nie jest już rdzennie polski, niemiecki czy czeski – mówił Bernard Rzany, prezes firmy laser PRO, który od 25 lat zajmuje się w Polsce dystrybucją laserów.

Pogląd ten w mniejszym lub większym stopniu podzielali również pozostali uczestnicy panelu: Jacek Ziółek – wicedyrektor Instytutu Zaawansowanych Technologii Wytwarzania, Tadeusz Czarnowski – dyrektor zarządzający TML Technologie oraz Zdzisław Marcinkiewicz – dyrektor sprzedaży w firmie Seco Tools. Odwołując się do doświadczeń epoki transformacji po 1989 r., paneliści wspólnie poszukiwali źródeł tego problemu. Krok po kroku analizowali przeobrażenia polskiej gospodarki, a także wyzwania stojące wówczas przed przedsiębiorcami: konieczność odbudowania więzi kooperacyjnych, pozyskania brakującego kapitału i odbudowy pozycji polskich marek w świadomości rodzimych konsumentów.


Na początku transformacji produkty polskie uznawane były automatycznie za gorsze niż towary produkowane na Zachodzie – wyjaśniał Jacek Ziółek. – Dziś trend ten uległ odwróceniu: zaczynamy doceniać wysoką jakość. Wiemy, że towar nie musi świecić ani grać, ale przede wszystkim powinien być solidnie i dobrze wykonany. A takie właśnie są polskie produkty. Tym, czego nadal nam brakuje, jest zdolność jednoczenia się i kooperacji z rodzimymi partnerami w celu stworzenia wspólnej reprezentacji na rynkach zagranicznych.

Małe firmy są skazane na współpracę

Problem budowania i rozwijania więzi kooperacyjnych – kilkakrotnie podejmowany w trakcie trzeciego panelu – znalazł swoje rozwinięcie w trakcie ostatniej części debaty poświęconej właśnie kwestiom współpracy między firmami jako warunku budowania pozycji konkurencyjnej na krajowych i zagranicznych rynkach. Jej uczestnicy: Konrad Majewski – doradca prawny w kancelarii M&S Doradcy Strategiczni, Lesław Hirsz – kierownik działu usług przemysłowych w Zakładach Mechanicznych Tarnów, Bogdan Siekiera – kierownik wydziału mechaniczno-narzędziowego w firmie Elzab, Tadeusz Grzybowski – kierownik działu sprzedaży w firmie Eckert oraz Artur Bartkowiak – wiceprezes zarządu Andrychowskiej Fabryki Maszyn DEFUM S.A. w oparciu o własne doświadczenia i wiedzę na temat działalności innych przedsiębiorstw próbowali sformułować ogólne zasady tworzenia więzi kooperacyjnych, poszukiwania partnerów oraz rozwijania wspólnej strategii ekspansji zagranicznej. Zgodnie wskazywali na to, że polskie firmy – mimo że często niechętne do współpracy – są na nią de facto skazane, gdyż wymusza ją na nich ich własna struktura organizacyjna.


Polski przemysł jest zdominowany przez małe i średnie przedsiębiorstwa, a te ze swojej natury nie mogą realizować samodzielnie całego cyklu produkcyjnego na poziomie równym największym światowym graczom – wyjaśniał Konrad Majewski. – Dlatego żeby móc skutecznie konkurować na globalnym rynku, polscy przedsiębiorcy muszą ze sobą współpracować.

Aby współpraca taka przyniosła spodziewane efekty, musi jednak opierać się na wzajemnym szacunku, zaufaniu i partnerstwie. Żaden jej uczestnik nie może dominować nad innymi ani siłą wymuszać korzystnych dla siebie rozwiązań. Najtrudniej zbudować taką relację z firmą o konkurencyjnym profilu produkcji. Jak dotąd udaje się to głównie na rynkach zagranicznych, gdzie polskie firmy niekiedy współpracują ze swoimi rywalami w budowaniu swojej pozycji.


Bez takiej współpracy wejście na zagraniczny rynek byłoby znacznie trudniejsze, jeśli nie niemożliwe. Doświadczony partner stanowi cenne źródło wiedzy na temat otoczenia prawnego i mentalności konsumentów, a także pomoże w stawianiu pierwszych kroków w nowym środowisku – tłumaczył Tadeusz Grzybowski.
PolandEnglish